"Życie jest małą ściemniarą" Fragment piosenki "Nie ufaj mi", bardzo ją lubię, wpadła mi w ucho:) Za miesiąc z tzw. hakiem operacja Mai. NIE JADĘ! ;( Jedzie Touch (CANVAS Remix) - SHURA zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Touch (CANVAS Remix). Laisse ta main - Mireille Mathieu zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Laisse ta main. POJ3B4NY (prod. BAHsick) - ALESHEN zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. "życie jest małą ściemniarą francą wróblicą cwaniarą" Rozowo . Po jakimś czasie poczułem jak ktoś położył mi rękę na ramieniu. -Wojtek co z Weroniką? - przed sobą zobaczyłem jej matkę. -Mówiłem żeby państwo tutaj nie przyjeżdżali! -Chcemy się tylko dowiedzieć jaki jest stan naszej córki. -To nie jest wasza córka. Nigdy nią nie była. Gdzie byliście jak stawiała pierwsze kroki? Jak uczyła się mówić? Kiedy szła do przedszkola, szkoły? Gdzie byliście? Właśnie, nie było was. Nie było was przy niej kiedy JEJ rodzice zginęli w wypadku. Może trzeba było lepiej szukać i Weronika nie spędziłaby tylu lat w domu dziecka. Nie macie prawa nazywać się jej rodzicami. Proszę was żebyście opuścili szpital. Kiedy podniosłem głowę do góry zobaczyłem, że w ich oczach zbierają się łzy. -Wiemy, ze nie postąpiliśmy właściwie, ale chcieliśmy to naprawić. -Co chcieliście naprawić? Nie przeżyje już drugi raz tych lat spędzonych w domu dziecka. Czasu nie da się cofnąć. -Przepraszamy. -To nie mnie macie przepraszać, ale musicie wiedzieć jedno. Jeżeli Weronice albo dziecku stanie się coś złego osobiście was uduszę. -Dziecku? O jakim ty dziecku mówisz? -O cholera, nie powinienem o tym mówić. -Wojtek o co w tym wszystkim chodzi? - usłyszałem głos Facundo. -Nie powinienem o tym mówić, ale skoro już powiedziałem. Weronika jest w ciąży i paradoksalnie dowiedzieliśmy, a właściwie ja się o tym dowiedziałem przez ten wypadek. Weronika jeszcze śpi po operacji, ale jak się obudzi nie chcę was tu widzieć. -Możemy mieć do ciebie prośbę? -Zależy jaką? -Przeproś ją od nas i powiedź, że bardzo żałujemy tego co zrobiliśmy. Gdyby jednak zmieniła zdanie i chciała się z nami spotkać niech skontaktuje się z Emanuelem. -Nie liczyłbym na to. Weronika tak łatwo nie zmienia zdania, ale mogę to państwu obiecać. Chwilę później małżeństwo opuściło szpital -Wojtek jak to jest możliwe? -Pamiętasz jak po obudzeniu się Weroniki pojechałeś do Polski, a ja zostałem we Włoszech? -Pamiętam. -Oświadczyłem się jej wtedy, a potem to już tak samo poszło – uśmiechnąłem się. -Ale przecież lekarze mówili.... -Musieli się pomylić. Z resztą to nie jest teraz najważniejsze. Najważniejsze jest to żeby Weronika się obudziła. Muszę jej w końcu przekazać tą radosną nowinę. Następnych kilka dni minęło mi na siedzeniu przy łóżku Weroniki. Mimo iż powinna już się obudzić cały czas spała. Lekarze nie potrafili mi powiedzieć jak długo to potrwa. Miałem dziwne wrażenie, że sami nie wiedzą dlaczego trwa to tak długo. Każdego dnia opowiadałem jej co robiłem i jak bardzo ją kocham. Dzisiaj przyszedłem do szpitala trochę później niż zwykle bo musiałem pojechać do lekarza zrobić badania, w końcu dostałem powołanie do kadry b. właściwie to teraz nie wiem czy chcę jechać do Spały. Weronika jest w szpitalu, na dodatek w ciąży. Chciałbym po prostu być obok niej. Kiedy przyszedłem pod jej salę zobaczyłem poruszenie. Co chwilę z pomieszczenia wychodzili lekarze albo pielęgniarki. Próbowałem dowiedzieć się od którejś z nich o co tu chodzi, ale każda zbywałam mnie zdawkowym stwierdzeniem „nie teraz”. Zrezygnowany zająłem miejsce na krzesełku przed salą. Godzinę później z sali wyłonił się lekarz prowadzący Weroniki. -Doktorze może mi pan powiedzieć co to wszystko oznacza? -Panie Wojtku mam dla pana bardzo dobrą wiadomość. Pani Weronika się obudziła. -Naprawdę? Nareszcie, nie mogłem już się doczekać. -Mogę do niej wejść? -Za chwilkę pielęgniarka skończy robić ostatnie badania i będzie pan mógł wejść, a tymczasem zapraszam do mojego gabinetu. -Czy coś się stało? -Nie, chciałbym się po prostu dowiedzieć czy będzie mógł się pan zająć panią Weroniką po wyjściu ze szpitala? -Przez kilka pierwszych dni pewnie tak, ale później wyjeżdżam na zgrupowanie do Spały. -W takim wypadku radziłbym panu znaleźć kogoś kto będzie mógł pomóc pani Weronice. Przez pierwszy miesiąc na pewno będzie jeszcze bardzo słaba. Dodatkowo będzie potęgowała to ciąża, w końcu nie od dziś wiadomo, że pierwsze trzy miesiące są najgorsze. Dziwne, że pani Weronika nie miała do tej pory żadnych objawów: nudności, zmęczenia. -Powiedział jej pan doktor? -Uznałem, że pan powinien to zrobić. Także proszę iść podzielić się tą radosną nowiną z narzeczoną. Kilka minut później Kiedy tylko przekroczyłem próg sali zobaczyłem piękny uśmiech na twarzy Weroniki. -Wojtuś. -Nawet nie wiesz jak się o ciebie bałem. -Wiem, wszystko słyszałam. Słyszałam każde słowo wypowiedziane przez ciebie. Tyle razy chciałam otworzyć oczy i powiedzieć ci jak bardzo cię kocham, ale nie mogłam. -Muszę ci coś powiedzieć. Ja, ty, my.... -No wykrztuś to w końcu z siebie. -Będziemy mieli dziecko, jesteś w ciąży. -Naprawdę? -Tak, nie wiem jak to jest możliwe, ale tak bardzo się cieszę. -Nawet nie wiesz jak ja się cieszę. Myślałam, że nigdy nie będę mieć dzieci, a tu taka niespodzianka. -Nie żałujesz, że będziesz musiała zrobić sobie przerwę? -Żartujesz? Będę nosić pod sercem małą istotkę która jest owocem naszej miłości. Czego tu żałować? Poza tym będę mogła częściej wychodzić na mecze i oglądać takiego jednego wysokiego i przystojnego siatkarza w akcji. -Zaczynam się robić zazdrosny. -Nie masz o co wariacie, przecież to ty jesteś tym szczęściarzem. A teraz proszęcię pocałuj mnie, nawet nie wiesz jak za tym tęskniłam. Słodko, słodziutko, aż do porzygu xd mam nadzieję, że komuś się podoba :) proszę o komentarze :) Z PASJĄ ŻYJESZ JAK CHCESZ! Godzinami opowiadasz o rowerowych doznaniach. Z łatwością wyliczasz każdy załamek trasy. Z wypiekami na twarzy dyskutujesz o przełożeniach. Planujesz dalekie trasy lub pędzisz w nieznane leśnymi szutrami. Trudno z Tobą być. Patrzysz na świat przez koła roweru. Jak przez różowe okulary. Nic nie mówisz? Przyznajesz mi rację. Kumpel, przyjaciel, rodzina, rywal, towarzysz, trener. Tym dla Ciebie jest rower. I wiesz co? Niech nic i nikt, nigdy, przenigdy tego nie zmieni. Jeżeli czasem masz wątpliwości doładuj serce energią Pani Ani. Ta klientka Bike Multi Sport w Goleniowie nieźle dała nam popalić. „Chcę kupić rower, czy mógłby nam pan doradzić?”. Przed ladą stoi drobna, niewysoka starsza pani. Tak na oko ma około 70 lat. Towarzyszy jej młody mężczyzna w garniturze. „Syn nie bardzo zna się na rowerach, a mi potrzebny jest naprawdę dobry rower” – słowo „dobry” zabrzmiało głośno i zdecydowanie. Rozpoczynamy wędrówkę po sklepie. Prezentacja rowerów przypomina casting. Klientka słucha uważnie. Mijają długie minuty. Omawiamy kolejny rower i kolejny. „Nie, nie, nie” kręci głową. Marszczy nos. Wykrzywia usta. Jest poirytowana. „Bo ja chcę taki rower z silnikiem, ale nie taki co sam jedzie.” Oddychamy z ulgą. „Mamy taki rower proszę spojrzeć, to ten srebrno- czarny.” Oczy starszej pani błyszczą. Szeroki uśmiech odejmuje lat. Zapraszamy do próbnej jazdy. Już na pierwszy rzut oka widać, że rower jest za duży. „Proszę się nie martwić. Już zamawiamy właściwy rozmiar. Jeszcze tylko Pani numer telefonu”. Klientka recytuje z pamięci dziewięć cyfr. „Proszę dopisać moje imię- Ania”. Mijają dwa miesiące. Pani Ania przyjeżdża na pierwszy przegląd gwarancyjny. Rower dostaje się w ręce samego szefa. Szef- Marek zapina rower w stojak. Uważnie przygląda się zębatkom, mierzy łańcuch, sprawdza opony. „Jak to możliwe? W tak krótkim czasie?” cicho szepce. „Musimy wymienić cały napęd. Jest bardzo zużyty. ” Kręci kołem i wodzi palcem po bieżniku. Marsowa twarz. Jakaś myśl nie daje mu spokoju. Nagle podnosi głowę: „Pani Aniu, jak daleko Pani jeździ ?” Nazwy miejscowości, miejsca, gdzie Pani Ania ładuje dodatkowe baterie, czas, jaki spędza na rowerze. Im więcej Pani Ania mówi, tym oczy Marka stają się coraz większe i coraz bardziej okrągłe. Nie dowierza. I nagle wszystkie puzzle znajdują swoje miejsce. „Jeżdżę codziennie. Mam dwie baterie na zmianę. Wiem, mniej więcej, kiedy się rozładują. Staję wtedy na stacji benzynowej, robię sobie przerwę i podłączam baterie do prądu. Czasami noc mnie zastanie na rowerze. Dobrze, że dobrał mi Pan takie mocne światła. Mąż mniej się denerwuje. Ale tak dokładnie nie powiem, ile to kilometrów, nie liczę. Mam bardzo dobry rower, dzięki Panu.” Marek uśmiecha się i nagle mówi: „Pani Aniu, . Czy zgodzi się Pani, żebyśmy zamontowali Pani licznik? W prezencie, od firmy? Będzie Pani wiedziała, ile kilometrów jeszcze do domu, jak długo będzie żyła bateria. I nie będzie musiała Pani jeździć nocą.” „Och, bardzo dziękuję! Za takiego…Anioła Stróża”. Pani Ania przejeżdża około 3 000 km w miesiącu. Codziennie w siodełku spędza ok. 7 godzin. Dumnie podnosi głowę. Liczby na liczniku nie kłamią. Odkąd kupiła u nas rower z elektrycznym wspomaganiem 4 razy objechała równik. Dla nas Pani Ania, siedemdziesięciolatka, jest w czołówce wszystkich pozytywnie zakręconych na rower. Pasja nie liczy lat. Zapraszamy do BMS: naszych sklepów stacjonarnych, sklepu internetowego oraz wypożyczalni TUTAJBądź na Maxa Sobą! Rower nie truje! Do zobaczenia na szlaku! Marzanna Gąsior A więc witam Was ponownie! Nie umiem wytrzymać bez pisania i założyłam kolejnego bloga. Tak wiem, znowu będę Was męczyć J Najpierw sprawy organizacyjne. Nie planuję w najbliższym dodawać rozdziałów, bo ich jeszcze nie mam, ale możecie co jakiś czas zaglądać, jeśli Was to oczywiście zainteresuje. Nie będę dodawać żadnych zwiastunów ani prologów. Dodam od razu pierwszy rozdział i oczywiście wtedy zacznę spamować, za co z góry przepraszam, ale trzeba się jakoś zareklamować. ^^ Pamiętajcie, że tutaj od spamowania jest specjalna zakładka, czyli spam jak sama nazwa wskazuje. Bardzo chętnie odwiedzę również Wasze blogi, więc to tam się z tego typu komentarzami proszę kierować. Teraz trochę o opowiadaniu. Nie wiem, czy będzie oryginalne, czy też nie. Będzie to raczej krótsze story. Kilka rozdziałów, ale to oczywiście zależy jak wena dopisze. Bohaterów dodam za jakiś czas do zakładki Wystąpili, więc to tam zaglądajcie. Jeśli zauważycie podobieństwo do jakichś innych historii, z góry uprzedzam, że będzie ono całkowicie przypadkowe! No i pamiętajcie, że wszystko, co tutaj umieszczam jest wymysłem mojej nieogarniętej wyobraźni. Nic z tych wydarzeń nie zdarzyło się i mam wielką nadzieję, że się nie wydarzy. Wasza Marianne~ <3 Opublikowano: 17 styczeń 2018 The Cranberries - Ode To My Family Understand the things I say Don?t turn away from me Cause I spent half my life out there You wouldn?t disagree D?you see me, d?you see Do you like me, do you like me standing there D?you notice, d?you know Do you see me, do you see me Does anyone care Unhappiness, where?s when I was young And we didn?t give a damn ?cause we were raised To see life as a fun and take it if we can My mother, my mother she hold me Did she hold me, when I was out there My father, my father, he liked me Oh he liked me, does anyone care Understand what I?ve become It wasn?t my design And people everywhere think Something better than I am But I miss you, I miss ?cause I liked it, 'cause I liked it When I was out there D?you know this, d?you know You did not find me, you did not find Does anyone care Unhappiness where's when I was young And we didn?t give a damn ?cause we were raised To see life as fun and take it if we can My mother, my mother she hold me Did she hold me, when I was out there My father, my father, he liked me Oh he liked me, does anyone care Does anyone care x7 The Cranberries - Ode To My Family tekst piosenki Tłumaczenie tekstu Oda do mojej rodziny Zrozum to, co mówię. Nie odwracaj się ode mnie. Bo spędziłam tam połowę mego życia. Chyba nie będziesz zaprzeczać. Czy mnie widzisz, czy widzisz? Lubisz mnie? Lubisz, jak tam stoję? Widzisz to, czy wiesz? Czy mnie widzisz, czy mnie widzisz? Czy kogoś to obchodzi? Nieszczęścia, kiedy byłam mała Nie obchodziły nas. Bo byliśmy wychowywani By życie było zabawą i byśmy brali z niego jak najwięcej. Moja mama, moja mama mnie tuliła. Czy trzymała mnie, kiedy tam byłam? Mój tata, mój tata, mnie lubił, Och, on mnie lubił. Czy kogoś to obchodzi? Zrozum, przez co przeszłam. Ja tego nie planowałam. I ludzie zewsząd Myślą o mnie, że jestem lepsza. Ale ja tęsknię za tobą, tęsknię, Bo lubiłam to, lubiłam to Kiedy tam byłam. Czy wiesz o tym, czy wiesz? Nie odnalazłeś mnie, nie odnalazłeś. Czy kogoś to obchodzi? Nieszczęścia, kiedy byłam mała Nie obchodziły nas. Bo byliśmy wychowywani By życie było zabawą i byśmy brali z niego jak najwięcej. Moja mama, moja mama mnie tuliła. Czy trzymała mnie, kiedy tam byłam? Mój tata, mój tata, mnie lubił, Och, on mnie lubił. Czy kogoś to obchodzi? x7 The Cranberries - Ode To My Family tłumaczenie tekstu piosenki Źródło: Opublikowano: 17 styczeń 2018 The Cranberries - Zombie Another head hangs lowly, Child is slowly taken. And the violence caused such silence, Who are we mistaken? But you see, it's not me, it's not my family. In your head, in your head, they are fighting. With their tanks and their bombs, And their bombs, and their guns. In your head, in your head, they are crying. [REFREN:] In your head, in your head, Zombie, zombie, zombie, hey, hey, hey. What's in your head? In your head, Zombie, zombie, zombie, hey, hey, hey, hey Oh, dou, dou, dou, dou, dou... Another mother's breakin', Heart is taking over. When the violence causes silence, We must be mistaken. It's the same old theme, since 1916. In your head, in your head,they're still fighting, With their tanks and their bombs, And their bombs, and their guns. In your head, in your head, they are dying. [REFREN:] In your head, in your head, Zombie, zombie, zombie, hey, hey, hey. What's in your head? In your head, Zombie, zombie, zombie, hey, hey, hey, hey Oh, oh, oh, oh, oh, oh, oh, Hey, oh, ya, ya-a... The Cranberries - Zombie tekst piosenki The Cranberries - Zombie tekstowo The Cranberries - Zombie słowa Tłumaczenie tekstu Kolejna głowa spuszczona w dół, Dziecko powoli zabrano. I ta przemoc powoduje taką ciszę, Z kim zostaliśmy pomyleni? Ale widzisz, to nie ja, to nie moja rodzina. W twojej głowie, w twojej głowie, oni walczą. Z ich czołgami i ich bombami, I ich bombami, i ich bronią. W twojej głowie, w twojej głowie, oni płaczą. REF.: W twojej głowie, w twojej głowie, Zombie, zombie, zombie, hej, hej. Co jest w twojej głowie? W twojej głowie Zombie, zombie, zombie, hej, hej, hej, och, tu, tu, tu, tu, tu... Kolejnej matki złamane Serce przejmuje władzę. Kiedy przemoc powoduje ciszę, Musimy się mylić. To ten sam stary motyw, od 1916. W twojej głowie, w twojej głowie, oni wciąż walczą, Z ich czołgami i ich bombami, I ich bombami, i ich bronią. W twojej głowie, w twojej głowie oni giną. REF.: W twojej głowie, w twojej głowie, Zombie, zombie, zombie, hej, hej, hej. Co jest w twojej głowie? W twojej głowie, Zombie, zombie, zombie, hej, hej, hej, hej, The Cranberries - Zombie tłumaczenie tekstu piosenki The Cranberries - Zombie po polsku The Cranberries - Zombie tłumaczenie tesktowo The Cranberries - Zombie co znaczy po polsku Źródło:

życie jest małą ściemniarą tekst